sobota, 20 czerwca 2015

czwartek, 9 kwietnia 2015

Podsumowanie


Blog założony został:
maj 2010 
Łączna liczba wyświetleń:
 
5337
 Ilość postów na blogu:
34
 Data zakończenia bloga:
08. 04. 2015r.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
   Dziękuję bardzo osobą, które czytały to opowiadanie oraz
komentowały, jak i całej reszcie. Mam nadzieję, że
zakończenie było dla was interesujące i wam się podobało,
 bo ja jestem nawet zadowolona, co mi się rzadko zdarza.
Jeśli chcielibyście przeczytać inne moje opowiadanie o
One Direction, to zapraszam na Magię żywiołów
Rozdziały może nie pojawiają się tam za często, ale
mam teraz dużo obowiązków. Więc zapraszam i dziękuję
za każdy komentarz, który tu zostawiliście. Było mi miło
pisać dla was historię Anny i Harry'ego. Bardzo się z nimi
zżyłam i będzie mi ich brak. Jeszcze raz za wszystko
 dziękuję i się żegnam.


niedziela, 5 kwietnia 2015

Epilog

       Jeszcze kilka lat temu nie sądziłam, że stanę na ślubnym kobiercu, mając wspaniałego syna i naprawdę oddanych przyjaciół, a moja kariera rozwinie się do takiego stopnia. Tuż po miesiącu miodowym rozpoczynam trasę koncertową po Europie i obu Amerykach. Cały rok spędzę zdała od rodziny, ale mam świadomość, że Harry zajmie się naszym synem najlepiej jak potrafi, zwłaszcza teraz, gdy One Direction skończyło swoją karierę. Fanki przyjęły tą wiadomość nadzwyczaj spokojnie.
       Siedzę właśnie w mojej sypialni, otoczona przez przyjaciółki, przyszłą teściową, makijażystki, fryzjerki i manikiurzystki. Na sobie mam piękną, białą suknię,
którą pomagała mi wybierać moja druchna Gemma. Razem z Harry'm zdecydowaliśmy, że to właśnie ona i Jasper będą naszymi świadkami. A jeśli chodzi o nich, to są parą, mieszkają razem, dobrze im się układa i nic nie wskazuje na to, że coś się zmieni, bynajmniej na gorsze.
-Musimy się już zbierać dziewczęta.-zwraca moją uwagę przyszła teściowa.
       Dziewczyny od razu wychodzą z pomieszczenia i zostaję sama z Gemmą. Właśnie w tym momencie dopadają mnie wątpliwości. Czy spodobam się ukochanemu w tej sukni? Czeka przed ołtarzem, czy już uciekł? Chowam twarz w ręce i próbuje unormować przyśpieszony oddech, ale to nic nie daje, dalej jestem przerażona.
-Hej, co się dzieje?-pyta siostra mojego ukochanego, podchodząc bliżej mnie i kładąc rękę na ramieniu.
-Zawsze śmiałam się z tych panienek w filmach, ale teraz sama boję się jak to będzie. Najgorsze jest chyba to, że mimo mojej miłości do Twojego brata, czuję lęk, czy on przypadkiem nie zawieje albo wszystkiego nieodwoła.
-Harry taki nie jest, a z tego co mówił mi Jasper, to Pan młody również panikuje. Nie przejmuj się niczym, to twój dzień, więc korzystaj ile wlezie. W końcu nie codziennie wychodzi się za mąż za ukochaną osobę.
-Masz rację. Co ja bym bez ciebie zrobiła? Dobrze, musimy już chyba iść, bo Hazza będzie się niecierpliwić.-rzuciłam, zakładając zwykłe, białe, dwunastocentymetrowe szpilki. Zeszłyśmy przed dom, gdzie już na nas czekała limuzyna, po czym wsiedliśmy i ruszyliśmy na miejsce uroczystości. Ślub odbywał się w niedużym kościele, który obstawiony był na to ważne dla mnie wydarzenie, sporą ilością ochroniarzy. Nie chcieliśmy by ktoś, coś zepsuł, na przykład zbyt namolni parazzi.
       Ostrożnie wysiadłam z pojazdu, uważając by nie zniszczyć sukni i omijając fotoreporterów, którzy byli dookoła mnie. Szybko zostałam otoczona przez ochronę i wprowadzona do środka. Czekałam już tylko na ojca, który prowadzić miał mnie do ołtarza, a gdy w końcu zjawił się, byłam kłębkiem nerwów.
-Moja córeczka tak szybko dorosła. Pamiętam jak jeszcze niedawno latałaś po pokoju w pampersie i śpioszkach, a teraz muszę cię oddać innemu mężczyźnie pod opiekę. Mam nadzieję,  że będziesz szczęśliwa.-powiedział ze łzami w oczach i ścisnął mocniej moje ramię.
-Też mam taką nadzieję tato. Chciałabym żeby mama teraz tu była.
-Ona tu jest, a dokładniej w naszych sercach skarbie.
Nie zapominaj o tym.
-Dziękuję, potrzebowałam tej rozmowy.-odpowiedziałam, po czym usłyszałam marsz weselny  i musieliśmy odłożyć dalsze rozmowy na później. Drzwi do wnętrza kościoła otworzyło dwóch mężczyzn z ochrony, więc  ruszyliśmy  po białym dywanie do końca, gdzie czekał na mnie Mój
Harry. Przez całą drogę nie spuszczałam wzroku z jego przystojnej twarzy, która już na zawsze będzie moja, tak samo jak cała reszta jego ciała, włączając w to serce. Uśmiech z mej twarzy nie zchodził w ogóle, aż w końcu moja ręka została przekazana zielonookiemu i wszystkie wątpliwości zniknęły od razu.
-Zebraliśmy się tu dziś, by połączyć węzłem małżeńskim...-zaczął mówić ksiądz, a ja zatopiłam się w tych cudownych, zielonych tęczówkach.
-Czy ty Haroldzie Edwardzie Styles, chcesz pojąć za żonę tą oto Annę Marię Luizę Corwinus i przysięgasz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że nie opuścisz jej aż do śmierci?
-Tak chcę i przysięgam z całego serca mego.
-Czy ty Anno Mario Luizo Corwinus, chcesz pojąć za męża tego oto Harolda Edwarda Style'a i przysięgasz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że go nie opuścisz aż do śmierci?
        Spojrzałam w oczy ukochanego i zrobiłam efektowną, dramatyczną pauzę, po czym odpowiedziałam.
-Oczywiście, że chcę i przysięgam z całego serca.
      Widziałam wielką radość i ulgę na twarzy Hazzy, gdy skończyłam swoją część przysięgi.
-Na mocy na danej mi przez urząd, ogłaszam was mężem i żoną, możesz pocałować pannę młodą-zakończył ksiądz, a Harry'emu nie trzeba było dwa razy powtarzać. Złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku i moglibyśmy tak zostać na długo, ale przerwali nam świadkowie.
-Jeszcze będziecie mieli czas na takie rzeczy, podczas podróży poślubnej, ale teraz wszyscy czekają.-odezwał się Jasper ze złośliwym uśmiechem.
       Wyszliśmy z kościoła, w deszcz ryżu i udaliśmy się do limuzyny, którą dotarliśmy do wynajętego miejsca, gdzie miała odbyć się reszta uroczystości. Będąc już tam, przywitaliśmy się z gośćmi i zajęliśmy swoje miejsca przy stole. Nadszedł czas przemówienia, które wygłosiło całkiem  sporo osób. Na sam koniec przyszła kolej mojego męża, więc mężczyzna z mikrofonem podszedł do niego. Harry zabrał mu przedmiot z reki, po czym wstał i złapał moją dłoń.
-Pragnę Ci bardzo podziękować kochanie, za to, że wytrzymujesz ze mną każdego dnia, choć bywa ciężko.-zaczął, a ludzie dookoła zachichotali-Pragnę spędzić z tobą resztę mojego życia i na tę szczególną okazję, jaką jest dzień naszego ślubu, zaśpiewam pewną piosenkę.
      Pokazał gestem orkiestrze, by zaczęła grać, a sam spojrzał w moje oczy.
<klik>

Let me be your hero, -pozwólp

Would you dance, 
if I asked you to dance? 
Would you run, 
and never look back? 
Would you cry, 
if you saw me crying? 
And would you save my soul, tonight? 

Would you tremble, 
if I touched your lips? 
Would you laugh? 
Oh please tell me this. 
Now would you die, 
for the one you love? 
Hold me in your arms, tonight. 

I can be your hero, baby. 
I can kiss away the pain. 
I will stand by you forever. 
You can take my breath away. 

Would you swear, 
that you'll always be mine? 
Or would you lie? 
would you run and hide? 
Am I in too deep? 
Have I lost my mind? 
I don't care... 
You're here, tonight. 

I can be your hero, baby. 
I can kiss away the pain. 
I will stand by you forever. 
You can take my breath away. 

Oh, I just wanna to hold you. 
I just wanna to hold you. 
Oh yeah. 
Am I in too deep? 
Have I lost my mind? 
Well I don't care... 
You're here, tonight. 

I can be your hero, baby. 
I can kiss away the pain. 
I will stand by you forever. 
You can take my breath away. 

I can be your hero. 
I can kiss away the pain. 
And I will stand by you, forever. 
You can take my breath away. 
You can take my breath away. 

I can be your hero.
       Zakończył i wyczekiwał mojej reakcji. Rzuciłam mu się na szyję i namiętnie pocałowałam, na co goście zaczęli głośno klaskać.
-To było piękne Harry. Kocham Cię.
-Ja też was kocham mamusiu.-usłyszeliśmy głos naszego synka i już po chwili nas obejmował.
-Dasz sobie radę skarbie, przez ten miesiąc co nas nie będzie? Proszę Cię tylko nie męcz babci i dziadka.
-Spokojnie mamo, będziemy się za*iście bawić.
-Allan! Skąd  ty znasz to słowo?-zapytałam wstrząśnięta słownictwem jakiego urzył. 
-Tata tak czasami mówi do wujka Louisa.
-Harry.-wysyczałam groźnie, mordując mężczyznę wzrokiem.
*

        Po spędzeniu miesiąca miodowego na Karaibach, nadszedł w końcu czas, by rozpocząć tournee po Europie i Amerykach. Byłam właśnie przed swoim pierwszym  od dłuższego czasu koncertem, który odbywał się w Londynie. Moja rodzina znajdowała się za kulisami, a przyjaciele z Polski, których zaprosiłam, siedzieli na widowni. Zaczęłam od zaśpiewania piosenki, która podbiła moje serce, gdy byłam w Polsce.  Zaśpiewałam jeszcze kilka piosenek, zanim To się stało. W pewnym momencie zrobiło mi się ciemno przed oczami i osunęłam się na scenę.


     Po otwarciu oczu, oslepiło mnie jasne światło, przez co miałam ochotę je z powrotem zamknąć, ale powstrzymałam się. Po przyzwyczajeniu się do jasności, ujrzałam koło siebie Styles'a oraz naszego syna.
-Co się stało?-zapytałam ochrypłym głosem.
-Zemdlałaś na scenie, podczas koncertu, więc przetransportowaliśmy cię do szpitala. Lekarz kazał czekać na wyniki badań.
       W tym samym czasie, w drzwiach pojawił się mężczyzna w kitlu, który podszedł do mojego łóżka, z uśmiechem na ustach.
-Obudziła się Pani w końcu. Po dokładnym przestudjowaniu wyników, stwierdzam, że nic złego Pani nie dolega.
-Więc skąd te omdlenia?-wtrącił mój mąż, zanim ja to zrobiłam.
-W Pani stanie to całkowicie normalne. Zostawię Panią jeszcze na obserwacji do jutra i przepiszę odpowiednie witaminy.
-Jakim stanie doktorze?-zapytałam szybko.
-No jak to? Jest Pani w ciąży.

*
-Harry! Wołaj Allana na obiad!-krzyknęłam do swojego męża, sadzając małą Darcy w foteliku do karmienia. Od ośmiu miesięcy miałam dwójkę dzieci, które starałam się otaczać troską i miłością. W końcu zrezygnowałam z kariery, pieniądze zarobione do tej pory starczą nam na kilkanaście lat, a resztę zdobędziemy, dzięki naszemu klubowi, który otworzył mój ukochany. 
-Co tak pięknie pachnie kochanie?-zapytał brunet, wchodząc do kuchni wraz z naszym synem.
-Nie przesadzaj Hazz, to tylko gołąbki. 
-Jak zwykle skromna. To są najlepsze gołąbki jakie kiedykolwiek jadłem. 
-Wiecie, że jutro jest wywiadówka w mojej szkole, prawda?-odezwał się All.
-Wiemy, twój Tata na nią idzie. Ja mam dość po ostatniej.
-Ale mamo! To była tylko niewinna zabawa!
---------------------
Witam wszystkich, którzy jeszcze czytają to opowiadanie. Trochę długo mi zeszło z tym epilogiem, ale w końcu udało mi się go napisać. Tak więc to już koniec przygód Anny, Harry'ego oraz Allana. Niedługo dodam podsumowanie. Pozdrawiam was i mam nadzieję, że nie jest to jedyne moje opowiadanie, które przeczytacie. Wesołych świąt i mokrego dyngusa. 

piątek, 20 marca 2015

Rozdział 16 cz.2


AML POV
Godzina 23.35
          Rozmawialiśmy z Harry'm już dłuższy czas, wspominaliśmy dawne czasy i opowiadaliśmy  co się u nas działo. W końcu zeszliśmy na temat przyszłości i chłopak zrobił się bardzo poważny.
-Chcę mieć udział w wychowywaniu naszego syna. Jestem skłonny nawet przeprowadzić się do tego miasteczka, by być bliżej was.
-A co z zespołem? Masz zamiar zrezygnować z marzeń?-zapytałam lekko wstrząśnięta jego słowami.
-Chłopcy zrozumieją. Prawdopodobnie zawiesimy działalność zespołu, w świetle niedawnych wydarzeń było by to jak najbardziej wskazane.
-Co się takiego stało?
-Synek Liam'a i Danielle zachorował, Niall, Natalia oraz ich córeczki chcą mieć dla siebie więcej czasu. Zayn z Perry starać się będą o dziecko, a Tomlinson oświadczył się niedawno Eleonor. Każdego z nas przestaje interesować sława i coraz częściej rozważamy koniec kariery.-rzucił Styles, zapatrzony w ścianę.
-A co z waszymi fanami?
-Mamy nadzieję, że nas zrozumieją, w końcu też mamy prawo do szczęścia.
      Rezygnując z tak poważnych tematów, ułorzyliśmy się na moim łóżku i wtuleni w siebie zasneliśmy.
*
       Obudził mnie czyjś dotyk, na policzku oraz pocałunki składane na szyi. Otworzyłam oczy, by po chwili znów je zamknąć, gdyż oślepiły mnie promienie słońca, wpadające przez nie zasłonięte okna. Jęknęłam cicho, a później  przypomniałam sobie, kto leży obok i spojrzałam w tamtym kierunku.
-Jak się spało? Jasper tu był przed chwilą i wołał na śniadanie.-oznajmił Harry,  z tym swoim seksownym uśmiechem, całując mnie lekko w usta.
-No to chodźmy do jadalni, jestem przeraźliwie głodna.-odpowiedziałam, wstając i kierując się na parter budynku. We wcześniej wspomnianym miejscu
byli już moi ojciec, brat i syn, którzy ucichli, gdy tylko nas zauważyli. Po chwili dało się słyszeć głośny pisk pięciolatka i w tym samym momencie rzucił się na bruneta.
-Tata! Tęskniłem za tobą! Już nas nie zostawisz, prawda?-spojrzał na mężczyznę, błagalnym wzrokiem.
-Nigdy więcej synku. A teraz zjedz grzecznie śniadanie. Masz pozdrowienia od cioci Gemmy, babci, dziadka i wujków.-rzucił radośnie, zajmując miejsce przy stole.
   Po posiłku udaliśmy się całą trójką na długi spacer, Allan chciał pokazać ojcu swoje ulubione miejsca. W pewnym momencie ktoś zasłonił mi oczy, ale od razu wiedziałam, że to mój ulubiony, najbardziej szalony sąsiad że wszystkich.
-Co tak się skradasz Michał? Dobrze wiem, że to ty idioto.-powiedziałam, po czym pocałowałam chłopaka w policzek, na przywitanie.
-Kim jest twój towarzysz? Masz chłopaka i ja nic o tym nie wiem?
-To nie...-zaczęłam, ale Styles nie dał mi dokończyć.
-Jestem ojcem Allana. A ty?-zmierzył mojego przyjaciela wściekłym wzrokiem, na co tamten tylko szeroko się uśmiechnął.
-Spoko stary, jestem przyjacielem tej oto dwójki. Nie All ?-zwrócił się do chłopca, z szerokim uśmiechem, przybijając mu żółwika. 
      W tamtym momencie już wiedziałam, że ta dwójka raczej się nie polubi. Harry został u nas przez kolejne dwa miesiące, po czym wrócił do Londynu, by przygotować dla nas dom, gdyż po jego długich namowach postanowiłam zmienić jednak miejsce zamieszkania. Mój brat pojechał z nami, chciał być bliżej Gemmy, ponieważ oboje chcieli spróbować związku. Ojciec został w Polsce, mówiąc, że tam mu jest dobrze i zajął się rolnictwem. Odnowiłam  kontakt ze starymi znajomymi, pozostając w nim jednak z tymi nowymi. W czerwcu następnego roku, pojechaliśmy we dwójkę do Californi, zostawiając synka z mamą Loczka, gdzie przy świetle zachodzącego słońca, przyjęłam jego oświadczyny.
----------------------------------------------------------------
  Witam was drodzy czytelnicy. Zastanawiałam się co mam jeszcze wymyślić w tym opowiadaniu, ale stwierdziłam, że lepiej będzie jak je zakończę. Za kilka dni dodam prawdopodobnie  ostatni post na tym blogu i zajmę się w końcu innymi, gdzie mam spore zaległości. Pozdrawiam i do następnego.

piątek, 6 marca 2015

Informacja 2

Okazuje się, że ładowarka zepsuła się z winy komputera i muszę go oddać na reklamacje. Kurier nie przyjeżdża, ładowarki brak, a z komputera korzystam tylko na lekcji informatyki w piątki. Nie mam pojęcia kiedy wszystko wróci do normy, ale mam nadzieję, że będziecie czekać cierpliwie na nowe rozdziały i mnie nie opuścicie. Pozdrawiam i do napisania.

piątek, 27 lutego 2015

Informacja

Chciałam was tylko poinformować, że popsuła mi się ładowarka do laptopa, co jest powodem mojej nieobecności. Nie mam pojęcia kiedy dodam następny rozdział. :-( Do napisania i przepraszam.

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 15 cz.2



A.M.L. POV

Nie tak miało być, ale jakoś nie mam ochoty wracać do Nowego Yorku i wieść dalej tamtego życia. Może to przez uczucia jakimi darze moich przyjaciół stąd, nie mam pojęcia, wiem tylko tyle, że jeśli mam dalej być Larisą to muszę wejść zaraz na tą scenę i odpowiedzieć na niezbyt wygodne pytania. Zrobię to ze względu na ludzi, którzy zawsze byli ze mną związani, tyle im się chociaż należy za kłamstwa jakie otrzymali te pięć lat temu. Większość pewnie mnie i tak znienawidzi, ale przynajmniej wszystko wyjaśnię. Właśnie podszedł do mnie Gregory i wziął Allana, bo lada chwila miałam wyjść zza kulis, w stroju który wybrały dla mnie znajome stylistki. Uśmiechnęłam się jeszcze do taty, Jaspera i synka, po czym wyszłam, gdy usłyszałam głos prowadzącej, zapowiadającej niezwykłego gościa. Zaczęły się oklaski i wiwaty. Podeszłam do kobiety na scenie, uścisnęłam jej rękę i czym prędzej usiadłam na wygodnej kanapie.

-No to może ja cię teraz przedstawię. Drodzy widzowie, dziewczyna, która można powiedzieć, wstała z martwych. Przedstawiam wam nowe oblicze Anny Marii Luizy Corvinus, Amerykańskiej Larisy.-powiedziała kobieta z wyćwiczonym uśmiechem.-Powiedz nam moja droga, co było przyczyną twojej domniemanej śmierci?

-No cóż, mniej więcej pięć lat temu, pewni ludzie zabili moją matkę i grozili reszcie rodziny oraz mnie. Z początku miała to być prowokacja, by złapać przestępców, ale uciekli. Ojciec nie chcąc nas narażać, wymyślił ten pomysł z naszą rzekomą  śmiercią, całkiem niedawno mordercy zostali złapani, więc nie było sensu więcej się ukrywać. Zatęskniłam za śpiewaniem, fanami, którzy do dziś dnia o mnie pamiętali i dawnymi znajomymi.

-A może przedstawisz nam tego słodkiego mężczyznę, którego ze sobą tutaj zabrałaś, zgaduje, że to nie twój brat?

-Dobrze, zaraz wracam.-rzuciłam i poszłam za kulisy, wzięłam swojego synka na ręce i wróciłam z powrotem.

-Jak masz na imię maluszku?-zapytała chłopca prezenterka.

-Jestem Allan Colvinus, mam pięć lat i nie jestem maluskiem.-odpowiedział mój synek, marszcząc swój mały nosek.

-Dobrze to może opowiesz nam coś o sobie?

-Lubię wujka Michala, glać z nim w pilke i spendzac cas na podwólku. Lubie jak mama spiewa mi na doblanoc i psytula. Nie lubie spinaku i jak mnie ktoś nazywa malym.-powiedział po polsku mały.

-A jeśli mogę spytać, kto jest tatą tego chłopca?

-Tą sprawę wolę zostawić bez wyjaśnień.

-Co łączyło ciebie i Harry’ego Styles’a?

-Nie zamierzam się w tej sprawie wypowiadać.

-Dobrze, no to teraz ostatnie pytanie, wracasz do Nowego Jorku?

-Rozważałam tą  kwestię, ale ostatecznie stwierdziliśmy z rodziną, że zostaniemy w Polsce, za bardzo się do wszystkich przywiązaliśmy, a zwłaszcza Allan.

-No więc to już koniec dzisiejszego odcinka, zobaczymy się jutro o tej samej porze, dziękuję wam, że zechcieliście dziś do nas przyjechać.

-Mi też było miło z tobą rozmawiać, zrób papa Allan.-powiedziałam do synka i zeszliśmy razem ze sceny.

-Dobrze ci poszło siostrzyczko, a ty młody byłeś niesamowity jak na twój pierwszy raz przed kamerami.-rzucił Jazz, przytulając nas oboje, a po chwili dołączyli się jeszcze tata, Michał, Patryk i Oliwia.

                Po skończeniu przytulańca, przebrałam  się w normalne ubrania i pojechaliśmy wszyscy do pizzerii przy bramie, w której zjedliśmy obiad i wróciliśmy do swoich domów. Na naszym podjeździe stał jakiś nieznany mi samochód, więc kierowana odruchem, wzięłam synka na ręce, a ojciec podszedł do tajemniczego pojazdu. Rozmawiał chwilę z kierowcą, po czym ten wysiadł, a moje serce na chwilę wypadło z rytmu, by po chwili zacząć bić ze zdwojoną siłą.

-Harry…-wyrwało mi się, gdy razem z moim tatą podchodzili do naszej trójki.

-Wejdźmy może lepiej do domu.-zaproponował Jasper, kierując się we wcześniej wspomnianym kierunku.

                Co może go do nas sprowadzać?-zadawałam sobie  to pytanie, idąc z Allanem na rękach, gdyż mały dosłownie kilka minut temu zasnął, wystarczyło, że go wzięłam w ramiona.  Będąc już w budynku, skierowałam się do pokoiku mojego synka i tam położyłam go do jego łóżeczka. Styles poszedł za mną bez słowa, cały czas obserwując każdy mój ruch, złożywszy pocałunek na czole mojego skarbu, wyszłam z pomieszczenia, kierując się cicho do swojej sypialni. Będąc tam już, usiadłam na łóżku i czekałam, aż Hazz zrobi to samo.

-Co cię do nas sprowadza Harry?-zapytałam w końcu, przerywając tą ogłuszającą wręcz ciszę.

-Trzy dni temu chłopcy wyciągnęli mnie na imprezę…Jak zwykle się trochę upiłem, przyszła jakaś dziewczyna, poszliśmy do hotelu i…

-Nie chcę słuchać o tym, co robiłeś z jakąś laską z imprezy.-przerwałam mu szybko, czując jak w moje serce wbija się tysiące małych igiełek.

-No więc do niczego między nami nie doszło, gdyż nagle złapał mnie ból głowy. Nawet nie umiem tego za bardzo opisać słowami, ale w pewnym momencie zacząłem widzieć jakieś obrazy, które okazały się wspomnieniami. Już wszystko pamiętam Anno.-zakończył chłopak, a ja potrafiłam się tylko w niego wpatrywać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie! Chciała bym was serdecznie zaprosić na moje nowe opowiadanie. Również jest ono o One Direction.A teraz życzę wam miłego weekendu i do następnego!