piątek, 27 lutego 2015
Informacja
Chciałam was tylko poinformować, że popsuła mi się ładowarka do laptopa,
co jest powodem mojej nieobecności. Nie mam pojęcia kiedy dodam
następny rozdział. :-( Do napisania i przepraszam.
sobota, 21 lutego 2015
Rozdział 15 cz.2
A.M.L. POV
Nie tak miało być, ale jakoś nie mam ochoty wracać do Nowego Yorku i
wieść dalej tamtego życia. Może to przez uczucia jakimi darze moich przyjaciół
stąd, nie mam pojęcia, wiem tylko tyle, że jeśli mam dalej być Larisą to muszę
wejść zaraz na tą scenę i odpowiedzieć na niezbyt wygodne pytania. Zrobię to ze
względu na ludzi, którzy zawsze byli ze mną związani, tyle im się chociaż
należy za kłamstwa jakie otrzymali te pięć lat temu. Większość pewnie mnie i
tak znienawidzi, ale przynajmniej wszystko wyjaśnię. Właśnie podszedł do mnie
Gregory i wziął Allana, bo lada chwila miałam wyjść zza kulis, w stroju który
wybrały dla mnie znajome stylistki. Uśmiechnęłam się jeszcze do taty, Jaspera i
synka, po czym wyszłam, gdy usłyszałam głos prowadzącej, zapowiadającej
niezwykłego gościa. Zaczęły się oklaski i wiwaty. Podeszłam do kobiety na
scenie, uścisnęłam jej rękę i czym prędzej usiadłam na wygodnej kanapie.
-No to może ja
cię teraz przedstawię. Drodzy widzowie, dziewczyna, która można powiedzieć,
wstała z martwych. Przedstawiam wam nowe oblicze Anny Marii Luizy Corvinus,
Amerykańskiej Larisy.-powiedziała kobieta z wyćwiczonym uśmiechem.-Powiedz nam
moja droga, co było przyczyną twojej domniemanej śmierci?
-No cóż, mniej
więcej pięć lat temu, pewni ludzie zabili moją matkę i grozili reszcie rodziny
oraz mnie. Z początku miała to być prowokacja, by złapać przestępców, ale
uciekli. Ojciec nie chcąc nas narażać, wymyślił ten pomysł z naszą rzekomą śmiercią, całkiem niedawno mordercy zostali
złapani, więc nie było sensu więcej się ukrywać. Zatęskniłam za śpiewaniem,
fanami, którzy do dziś dnia o mnie pamiętali i dawnymi znajomymi.
-A może
przedstawisz nam tego słodkiego mężczyznę, którego ze sobą tutaj zabrałaś,
zgaduje, że to nie twój brat?
-Dobrze, zaraz
wracam.-rzuciłam i poszłam za kulisy, wzięłam swojego synka na ręce i wróciłam
z powrotem.
-Jak masz na
imię maluszku?-zapytała chłopca prezenterka.
-Jestem Allan
Colvinus, mam pięć lat i nie jestem maluskiem.-odpowiedział mój synek,
marszcząc swój mały nosek.
-Dobrze to może
opowiesz nam coś o sobie?
-Lubię wujka
Michala, glać z nim w pilke i spendzac cas na podwólku. Lubie jak mama spiewa
mi na doblanoc i psytula. Nie lubie spinaku i jak mnie ktoś nazywa
malym.-powiedział po polsku mały.
-A jeśli mogę
spytać, kto jest tatą tego chłopca?
-Tą sprawę wolę
zostawić bez wyjaśnień.
-Co łączyło
ciebie i Harry’ego Styles’a?
-Nie zamierzam
się w tej sprawie wypowiadać.
-Dobrze, no to
teraz ostatnie pytanie, wracasz do Nowego Jorku?
-Rozważałam
tą kwestię, ale ostatecznie
stwierdziliśmy z rodziną, że zostaniemy w Polsce, za bardzo się do wszystkich
przywiązaliśmy, a zwłaszcza Allan.
-No więc to już
koniec dzisiejszego odcinka, zobaczymy się jutro o tej samej porze, dziękuję
wam, że zechcieliście dziś do nas przyjechać.
-Mi też było
miło z tobą rozmawiać, zrób papa Allan.-powiedziałam do synka i zeszliśmy razem
ze sceny.
-Dobrze ci
poszło siostrzyczko, a ty młody byłeś niesamowity jak na twój pierwszy raz
przed kamerami.-rzucił Jazz, przytulając nas oboje, a po chwili dołączyli się
jeszcze tata, Michał, Patryk i Oliwia.
Po skończeniu przytulańca,
przebrałam się w normalne ubrania i
pojechaliśmy wszyscy do pizzerii przy bramie, w której zjedliśmy obiad i
wróciliśmy do swoich domów. Na naszym podjeździe stał jakiś nieznany mi
samochód, więc kierowana odruchem, wzięłam synka na ręce, a ojciec podszedł do
tajemniczego pojazdu. Rozmawiał chwilę z kierowcą, po czym ten wysiadł, a moje
serce na chwilę wypadło z rytmu, by po chwili zacząć bić ze zdwojoną siłą.
-Harry…-wyrwało
mi się, gdy razem z moim tatą podchodzili do naszej trójki.
-Wejdźmy może
lepiej do domu.-zaproponował Jasper, kierując się we wcześniej wspomnianym
kierunku.
Co może go do nas
sprowadzać?-zadawałam sobie to pytanie, idąc
z Allanem na rękach, gdyż mały dosłownie kilka minut temu zasnął, wystarczyło,
że go wzięłam w ramiona. Będąc już w
budynku, skierowałam się do pokoiku mojego synka i tam położyłam go do jego
łóżeczka. Styles poszedł za mną bez słowa, cały czas obserwując każdy mój ruch,
złożywszy pocałunek na czole mojego skarbu, wyszłam z pomieszczenia, kierując
się cicho do swojej sypialni. Będąc tam już, usiadłam na łóżku i czekałam, aż
Hazz zrobi to samo.
-Co cię do nas
sprowadza Harry?-zapytałam w końcu, przerywając tą ogłuszającą wręcz ciszę.
-Trzy dni temu
chłopcy wyciągnęli mnie na imprezę…Jak zwykle się trochę upiłem, przyszła jakaś
dziewczyna, poszliśmy do hotelu i…
-Nie chcę
słuchać o tym, co robiłeś z jakąś laską z imprezy.-przerwałam mu szybko, czując
jak w moje serce wbija się tysiące małych igiełek.
-No więc do
niczego między nami nie doszło, gdyż nagle złapał mnie ból głowy. Nawet nie
umiem tego za bardzo opisać słowami, ale w pewnym momencie zacząłem widzieć
jakieś obrazy, które okazały się wspomnieniami. Już wszystko pamiętam
Anno.-zakończył chłopak, a ja potrafiłam się tylko w niego wpatrywać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie! Chciała bym was serdecznie zaprosić na moje nowe opowiadanie. Również jest ono o One Direction.A teraz życzę wam miłego weekendu i do następnego!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie! Chciała bym was serdecznie zaprosić na moje nowe opowiadanie. Również jest ono o One Direction.A teraz życzę wam miłego weekendu i do następnego!
niedziela, 15 lutego 2015
Rozdział 14 cz.2
A.M.L. POV
Siedziałam właśnie w samolocie, lecącym do Polski,
razem z moim synkiem. Postanowiłam zniknąć z życia Harry’ego, raz na zawsze. On
nawet nie pamiętał nas, a poza tym, gdy już sobie wszystko przypomni, pewnie
nie będzie chciał mnie znać, przez te wszystkie kłamstwa. Na
szczęście będę miała o nim informacje-pomyślałam, przypominając sobie niedawną rozmowę.
Retrospekcja
Wyszłam z Sali Styles’a, chcąc szybko znaleźć mojego
synka i pojechać do hotelu, po nasze rzeczy. Skoro nawet nas nie pamięta, to
nie będę się narzucać. Odnalazłam Allana w szpitalnej kawiarni, była z nim
Gemma i wyglądało na to, że dobrze się dogadują.
-Dziękuje ci Gemm, za
opiekę nad nim, ale teraz już musimy iść.
-Przecież nie wyjeżdżasz
nigdzie, więc może ty idź się przespać do hotelu, a ja go dalej popilnuje.-powiedziała
dziewczyna, z szerokim uśmiechem.
-Właśnie w tym rzecz,
wracamy do domu i prawdopodobnie nie przylecimy już.
-Co? Jak to? Przecież mój
brat jeszcze nie odzyskał pamięci! Nie możecie teraz wyjechać!-zaprotestowała,
podchodząc bliżej mnie.
-O to właśnie chodzi, on
nas nie pamięta, uważa za obcych ludzi. Nawet jeśli by tak nie było, to on mi
nie wybaczy tych wszystkich kłamstw i ukrywania przed nim Allana. To nie ma
sensu Gemma, musimy się usunąć z jego życia teraz, gdy mniej boli. Zanim nasz
syn za bardzo się przywiąże, bo nie chcę by później cierpiał.
-Ale mały na pewno będzie chciał przebywać z
ojcem.
-Już postanowiłam. Jeszcze dzisiejszej nocy
będziemy w drodze do Polski.-powiedziałam twardo, biorąc synka na ręce.
-Będziemy mogli was odwiedzać? Moja mama
bardzo go polubiła, ciebie zresztą także.-rzuciła błagalnie.
-Skontaktuję się z tobą, twój numer to ten
sam, który dałaś Sebastianowi?
-Tak, nie zmieniałam go. Obiecaj mi jedno, że
tym razem nie znikniesz nigdzie, będziemy w ciągłym kontakcie i przysyłać
będziesz zdjęcia, co miesiąc.
-To ci mogę obiecać. A teraz do zobaczenia, bo
musimy się jeszcze z chłopcami pożegnać. All polubił bardzo Louis’a.-odpowiedziałam,
przytulając ją i wychodząc ze szpitala. Ku przyszłości.
Koniec retrospekcji
Siedząc w fotelu, myślałam o wszystkich chwilach
spędzonych z Harry’m, było ich może nie tak dużo, ale były one piękne. Miałam nadzieję,
że teraz życie się jakoś zacznie układać. Oby.
Trzy lata później
Razem z chłopakami
wybraliśmy się do najlepszego klubu w Londynie, mieliśmy akurat krótką przerwę
w trasie koncertowej, więc chcieliśmy się zabawić. Od mojego pobytu w szpitalu
minęły trzy lata, a ciągle nie odzyskałem wszystkich swoich wspomnień. Wiem, że
gdzieś tam są, ale nie potrafię się do nich dostać. Do tego od dłuższego czasu
mam wrażenie, że czegoś mi brakuje.
Wracając, siedziałem właśnie
przy barze, sącząc drinka za drinkiem, gdy niespodziewanie podeszła do mnie
śliczna blondynka o brązowych oczach.
-Hej przystojniaku, może
chcesz się zabawić? Znam bardzo dobry hotel, tu niedaleko.-zatrzepotała
rzęsami, oblizując usta.
-Cóż za propozycja, nie
jesteś za młoda?-zapytałem z uśmiechem.
-Czyżby słynny Harry
Styles, bożyszcze nastolatek całego świata, nie wiedział, że kobiet o wiek się
nie pyta? Nie martw się, dawno skończyłam dwadzieścia lat.-puściła do mnie
oczko, kładąc rękę na moim udzie.
- W takim razie chodźmy do
tego hotelu.-powiedziałem, wstając ze swojego miejsca i udając do tylnego
wyjścia. Kilka minut później już wjeżdżaliśmy windą na odpowiednie piętro, by
trochę się zabawić.
-Tak w ogóle jestem, Amy.
Głosowałam na was podczas każdego występu w x-factor.
-Czyli jesteś fanką? No to
powiedz, którego z nas najbardziej uwielbiasz?
-Zayn’a zdecydowanie, ale
on ma już żonę, więc z dwójki samotników
wolałam ciebie niż Horan’a. Nie lubię chłopców, którzy farbują włosy. A teraz
do rzeczy.-oznajmiła i wpiła się łapczywie w moje wargi, dobierając do paska od
spodni. Gdy drzwi windy nareszcie się
otworzyły, pociągnąłem dziewczynę w stronę wynajętego pokoju. Po przekroczeniu
progu, Amy oplotła mnie w pasie swoimi nogami, a ja gładząc ją po pośladkach,
ruszyłem w stronę łóżka, na które ją rzuciłem. Zdjąłem zieloną koszulę oraz
buty ze skarpetkami i wszedłem na łóżko.
Zaczęliśmy się namiętnie całować, zszedłem z pocałunkami na jej szyję, następnie pozbyłem
zbędnej, czerwonej koszulki oraz stanika i zacząłem ssać jej piersi. Jęczała pode
mną rozkosznie i jednocześnie próbowała rozpiąć moje spodnie, co chwila
dotykając mojego przyjaciela przez materiał.
Nagle zacząłem mieć dziwne przebłyski, zaczęła boleć
mnie głowa, a obrazy zalewały mój umysł. Oderwałem się od dziewczyny, położyłem
obok i czekałem, aż to wszystko minie. W następnej chwili z moich ust wyrwało
się jedno słowo, które dużo dla mnie znaczyło.
-Anna…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cóż... miałam dodać trochę później, ale coś mnie natchnęło i postanowiłam jednak zrobić to dziś. Końcówka jak dla mnie trochę dziwna i trudno mi się opisywało takie sceny z perspektywy chłopaka, ale musiałam, więc oto jest. Do następnego i pozdrawiam!
Cóż... miałam dodać trochę później, ale coś mnie natchnęło i postanowiłam jednak zrobić to dziś. Końcówka jak dla mnie trochę dziwna i trudno mi się opisywało takie sceny z perspektywy chłopaka, ale musiałam, więc oto jest. Do następnego i pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)