czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 7



-Chodź, poznasz wszystkich.-rzucił uśmiechnięty i pociągnął mnie za sobą do salonu.-To moja mama Anne, ojczym Robin i siostra Gemma.
-Miło mi państwa poznać, jestem Anna Maria Luiza, ale mówcie mi Larisa.
-Nam również miło cię poznać, proszę, mów nam po imieniu i nie stresuj się.-powiedziała  mama Hazzy, po czym mnie przytuliła.
-To Jay mama Louisa,  a dalej rodzice Liama Karen i Geoff, siostry Ruth oraz Nicole. Malikowie jeszcze jadą, bo wstąpili do galerii, a Horan’owie wybrali się do Starbucks’a , więc ich poznasz później.
-Strasznie się rozkręciłeś z tym gadaniem, nie sądzisz?
-Ani trochę, a przy okazji pięknie wyglądasz.
-Nie zaczynaj, jedyne co możesz ode mnie oczekiwać to przyjaźń.-rzuciłam pośpiesznie, po czym ruszyłam na poszukiwania brata. Znalazłam go, stał przy schodach razem z Danielem, który tak w ogóle wyglądał super.-Co tam moi panowie?
-Na jak długo mam tu zostać? Szef dał mi tylko tydzień wolnego, a tak w ogóle to fajny ten Harry. Mówię ci siostra, bierz się za niego, z resztą on chyba i tak już wpadł po uszy. Miałbym ładnych siostrzeńców.

                 

                   Jak ona to robi, że potrafi rozpalić mnie jednym spojrzeniem? Wpadłem, tak powiedzieli Louis i Eleonor, a oni raczej wiedzą co mówią. Ona nie jest lesbijką i ja to udowodnię, jeszcze nie wiem jak, ale zazwyczaj od przyjaciół się zaczyna, więc postaram się być jak najlepszy. Martwi mnie ten cały Daniel, między nimi coś jest, tylko nie wiem co dokładnie, ale dowiem się, inaczej nie nazywam się Harry Edward Styles! Swoją drogą seksownie wygląda w tej kiecce…
-Haroldzie, czy ty mnie w ogóle słuchasz?-już chciałem odpowiedzieć, kiedy podniosła rękę-Widzę braciszku, jak się patrzysz na jej tyłek i pewnie już sobie fantazjujesz, ale teraz skup się na tym co mówię, okej?
-Może jeszcze głośniej mów, na pewno wszyscy jeszcze cię nie usłyszeli. To o czym chcesz mówić Gemma?
-Kim jest ten chłopak obok niej?-zapytała moja siostra, a w jej oczach zauważyłem radosne ogniki.
-Ten blondyn to jej brat Jasper, a brunet Daniel, ochroniarz. Nie mów, że któryś z nich ci się spodobał.
-Ten blondynek jest niczego sobie, myślisz że już kogoś ma? Z resztą, nie o tym chciałam ci powiedzieć. Ja i rodzice musimy jutro wracać do domu, musimy pracować, w przeciwieństwie do ciebie jak widzę. Ile już razem jesteście?-zapytała mrużąc przy tym oczy.
-Nie jesteśmy ze sobą, twierdzi że jest lesbijką i w ogóle jej nie ruszam. Możemy być tylko przyjaciółmi.-rzuciłem, próbując pod koniec udawać głos Anny.

-Nie masz zamiaru jej sobie odpuszczać, co Harry?
- Myślę, że się zakochałem, Louis i El powiedzieli mi jak to mniej więcej wygląda. Znam ją kilka dni, a już mam przed oczami naszą wspólną przyszłość.

-Oj Harreh, Harreh, ty naprawdę jesteś zakochany. Teraz tylko będę czekać, aż będziecie razem, na pewno uda ci się ją zdobyć.
-Dzięki siostra, ty zawsze umiesz pocieszyć, może idź do dziewczyn, pewnie się nudzą.
               
 *
                 Resztę dnia spędziliśmy na wygłupach, opowiadaniu historyjek i obiedzie, który przygotowały dla nas nasze mamy. Jak ja je uwielbiam! Nikt nie potrafi gotować tak jak rodzice, dotychczas albo ja to robiłem, albo coś zamawialiśmy, bo tym leniom się nie chce. Późnym wieczorem rozlokowaliśmy wszystkich w pokojach gościnnych, została tylko moja siostra, ale miejsca się nam skończyły.
-No to ja zajmuje kanapę, dobranoc wszystkim.
-Czekaj Gemma, jak chcesz to możesz spać w pokoju zemną. Łóżko i tak jest duże, jutro będziesz połamana od kanapy, a z tego co mówiłaś to czeka cię jeszcze lot do domu.-powiedziała szybko Anna, nerwowo drapiąc nadgarstki.

-Dzięki Lui, ale nie chcę ci robić problemu…
-To żaden problem, zgódź się no!
-Okej.-rzuciła siostra z uśmiechem, i podążyła za dziewczyną do pokoju, po drodze puszczając do mnie oczko.Byłem bardzo ciekawy, co ona znów wymyśliła.

                Udałem się do mojego pokoju, wziąłem czystą bieliznę i zaszyłem się w łazience. Czysty, ułożyłem się w moim wygodnym łóżku i myśląc o dziewczynie moich westchnień, zasnąłem snem kamiennym.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz