poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 6



                    Obudziłam się wypoczęta, za oknem padał deszcz, ale jak zdążyłam się dowiedzieć było to normalne w Londynie. Załatwiłam poranną toaletę, ubrałam się i pisząc sms’a do mamy, zeszłam do kuchni.Wzięłam sobie jabłko i poszłam do salonu, gdzie siedziało całe towarzystwo.
-Ktoś tu ma dobry humor.-zaczął od razu Harry, zgryźliwym tonem.
-Żebyś wiedział  Styles i nikt, powtarzam nikt mi go nie zepsuje, a tym bardziej ty.
-Czemu jesteś dla mnie taka niemiła?-zapytał, udając płacz.
-Zasłużyłeś sobie. Czy widzisz, żebym dla innych była niemiła? Poza tym, sam zacząłeś.
-Już nie kłóćcie się. Moja rodzina będzie o 1200, a wasze? Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość Hazza,  Taylor przyjeżdża jutro, tak koło południa.-rzucił szybko Liam, tym samym przerywając w naszej małej kłótni.
                A no i zapomniała bym o tym, że chłopcy postanowili urządzić zjazd rodzinny. Nie długo miałam poznać ich bliskich, Harry od rana mnie wkurwia i jakby tego było mało przyjeżdża jego dziewczyna, której nie znoszę. Nie, nie jestem zazdrosna, ani nic takiego, po prostu miałyśmy małe spięcie, jakieś półtorej roku temu. Stwierdziła, że ubieram się jak bezdomna, rzuciła kilka nie miłych komentarzy, na temat moich piosenek, więc w końcu nie wytrzymałam i jej przywaliłam. Każdy kto mnie zna to wie, że jak puszczą mi nerwy to lepiej wiać, ale „wspaniała” Swift nie miała o tym pojęcia. Jej mina wtedy, bezcenna. Nagle zdałam sobie sprawę z tego, że wszyscy na mnie patrzą.
-No co?
-Pytałem się, czy zaczekasz na nas tu, czy jedziesz z nami na lotnisko.-odparł spokojnie Liam.
-Nie będę wam przeszkadzać, jedźcie, bo zaraz się spóźnicie.-rzuciłam im tylko uśmiech i poszłam na piętro, do pokoju Daniela. Weszłam do środka bez pukania i zobaczyłam chłopaka w samym ręczniku, owiniętym wokół jego bioder. Przyglądałam się przez chwilę jego mięśniom, które co jakiś czas napinały się i rozluźniały, kiedy nagle do pokoju wszedł Styles.
-Chciałem tylko powiedzieć, że będziemy za jakieś pół godziny.-rzucił szybko, patrząc w moje oczy, po czym opuścił pomieszczenie. Wiedziałam co zobaczył, bardzo ciemne tęczówki moich oczu, które miałam gdy się podniecałam. Spojrzałam na mojego ochroniarza, na którego ustach błądził zawadiacki uśmiech i spokojnie podeszłam do okna, z którego widać było podjazd. Wszyscy, właśnie w tej chwili, wyjeżdżali swoimi samochodami z garażu. Zayn, Louis, Niall, Liam i na samym końcu Harry. Wreszcie dowiedziałam się czyim autem jechałam i okazało się, że było one Hazzy.

-Chłopak powinien nauczyć się pukać, jeszcze by nam w czymś przeszkodził.-powiedział Dan, kładąc głowę na mojej i przytulając mnie od tyłu. Po chwili poczułam mokre pocałunki, składane na szyi, odkręciłam się do niego przodem i zobaczyłam, że był teraz kompletnie nagi. Bez ostrzeżenia wpił się zachłannie w moje usta, sprawiając, że przez chwilę przestałam trzeźwo myśleć, ale szybko się otrząsnęłam i oplotłam jego szyję rękoma.

-Oni wrócą za pół godziny, nie mamy za bardzo czasu na to.-wyszeptałam, gdy zdołałam się od niego odsunąć na „bezpieczną” odległość.
-Oj, najwyżej nas przyłapią, co z tego?
-Ich zdaniem jestem lesbijką i lepiej niech dalej tak myślą. Wszyscy moi fani łyknęli tę bajeczkę, nie chcę by po świecie rozniosła się informacja, że kłamałam, to by zrujnowało moją karierę. A bez niej wrócę do domu i nigdy więcej się nie spotkamy, poza tym to moje marzenia.
-Okej, okej kumam , to co robimy przez resztę wolnego czasu, jaki nam pozostał?
-Ja zamierzam wziąć prysznic i ubrać się jakoś ładnie. Hamuj  się proszę ze swoimi odzywkami, w towarzystwie innych i błagam, nie traktuj mnie przy nich dwuznacznie. Zero macania, gapienia, chamskich tekstów i ocierania o mnie.-powiedziałam, wyliczając wszystko na palcach prawej ręki.

-To może potowarzyszę ci w kąpieli?
-Dam sobie radę sama, ubierz na siebie coś ładnego.-rzuciłam szybko i ruszyłam w stronę swojego pokoju, martwiąc się, że mogła bym mu ulec.
                Wzięłam ubrania, zamknęłam się w łazience i zaczęłam relaksować się w przyjemnie ciepłej kąpieli. Gdy woda ostygła, wysuszyłam się, ubrałam i zajęłam makijażem oraz fryzurą.

               klik

                 Kilka minut później usłyszałam głosy w salonie, więc zeszłam na dół i ktoś mnie nagle przytulił. Podniosłam głowę i spojrzałam w szarawe tęczówki mojego brata.
-Jak ty tu…-zaczęłam, ale przerwał mi szybko.
-Twój kolega Harry zadzwonił do mnie wczoraj i powiedział, że mam już zarezerwowany bilet do Londynu na zjazd rodzinny. Mama niestety nie mogła się wyrwać z pracy, ale kazała mi cię mocno od niej wyściskać Mała.
-Widzę, że niespodzianka się udała.-powiedział Hazza, pojawiając się tuż obok nas. Od razu odkleiłam się od Jazz’a i rzuciłam na niego, mocno przytulając.
-Dzięki Styles. Tylko się nie przyzwyczajaj.
-Chodź, poznasz wszystkich.-rzucił uśmiechnięty i pociągnął mnie za sobą do salonu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz