poniedziałek, 2 czerwca 2014

Rozdział 1



                Obudziło mnie delikatne szarpanie za ramię.
-Wstawaj gwiazdko, zaraz lądujemy.-usłyszałam zachrypnięty głos menadżera przy moim uchu.
                Otworzyłam oczy, przeciągnęłam się  i rozejrzałam po pokładzie. Przez okno widać było skąpany w popołudniowym słońcu Nowy Rok. Spojrzałam na komórkę, dochodziła godzina 15:40.
-Dobrze, więc przez tydzień masz wolne, a później…jedziesz do Londynu nagrywać piosenki ze znanym na całym świecie boys bandem!! I podziękuj za to swojemu najukochańszemu, najbardziej zajebistemu menadżerowi jakiego świat widział.
-Czyli, że Simon Cowell się zgodził?! Nie wierze! Aaaaa.-krzyknęłam rzucając się Gregowi na szyję i całując go w oba policzki.

-Dobra, koniec tych czułości. Chociaż jakbyś się tak bardziej pochyliła…-powiedział, zjeżdżając wzrokiem na moje cycki.

-Ty zboczeńcu! O czym ty myślisz!?-odsunęłam się od niego i siadłam w swoim fotelu.
-Dobra, teraz spokój. Masz tydzień by wypocząć, bo później Simon i ja damy wam niezły wycisk. Z resztą słyszałaś jaki on jest.
-Tak słyszałam.-rzuciłam przybierając poważną minę-A gdzie będę mieszkała podczas pobytu w Londynie?
-I tu mam dla ciebie niespodziankę, bo sam Cowell zaproponował byś zatrzymała się u chłopaków. To nam utrudni życie.
-Czemu?
-Znam cię gwiazdko i mieszkanie z pięcioma mężczyznami, którym buzują hormony nie jest dobrym posunięciem. Zwłaszcza, że wszyscy sądzą, iż jesteś lesbijką.

- Prosimy zapiąć pasy, za chwilę lądujemy.-rozległ się nagle głos stewardesy.
                Usiedliśmy wygodnie na swoich fotelach, zapieliśmy pasy i czekaliśmy na lądowanie. Wysiedliśmy, wzięliśmy swoje bagaże i w towarzystwie ochroniarzy, przedarliśmy się przez dziennikarzy oraz fanów. Siedząc w busie, odetchnęłam z ulgą. Podjechaliśmy pod mój dom i już miałam wysiadać lecz Greg złapał mnie za rękę.
-Uważaj Anno, najbardziej na Harry’ego, to straszny kobieciarz. Nie możesz mu ulec, nikt nie powinien odkryć, że kłamałaś.
-Nie martw się o mnie. Do zobaczenia za tydzień.-rzuciłam, pośpiesznie całując go w policzek i wyszłam z pojazdu, nie mogąc się doczekać, aż w końcu będę w swoim mieszkaniu. Otworzyłam bramę posesji i ruszyłam chodnikiem do wejścia. 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie taki krótki, bo miałam mało czasu, a to opowiadanie piszę na bieżąco, więc niestety. Ale następny postaram się dłuższy;-) A tak już od razu wspomnę, że miło by było gdyby ktoś skomentował, chociaż jednym słowem, bo to bardzo pomaga. No to tyle na dziś papatki;-*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz